Autor Wiadomość
canuś
PostWysłany: Nie 22:27, 06 Sie 2006    Temat postu:

hej hej czytajcie! zmieniłam pierwszy rozdział na inny!!!
Can - pogromca modków :]
PostWysłany: Wto 12:12, 25 Lip 2006    Temat postu:

Ekhm, ekhm. Postanowiłam zamias tego umieścić inne opowiadanko o HP. Rozdział nie jest jeszcze całkowicie gotowy więc będziecie musieli poczekać jeszcze kilka dni



Jako iż nowy pierwszy rozdział jak narazie ma tylko 17 stron w Wordzie czcionką Lucida Console rozmiarem 12 będziecie musieli poczekac jeszcze trochę.
Patyś
PostWysłany: Nie 12:36, 25 Cze 2006    Temat postu:

Mnie się opowiadanie podoba, a na litrówki i błędy stylistyczne nie zwracam uwagi, chyba, że są aż nadto widoczne.


Proszę o używanie takich znaków jak KROPKA oraz WIELKIEJ LITERY! Nie myślcie, że będę za was to poprawiać! / Administrator wredny i złośliwy, Erissan
Ali Ali
PostWysłany: Sob 11:52, 24 Cze 2006    Temat postu:

Oj, Erissan, Erissan... Nie czepiaj sie tych wyrazów, których używamy potocznie, bo ja też je pisze i nie widzę w tym nic złego. Niektóre tak naprawdę są tylko przez Worda uznawane za "potoczne". Ale w reszcie błędów masz absolutna racje..
Ale z tymi przecinkami.. Nie zawsze, przed kiedy jest przecinek ( w tym wypadku jak najbardziej). I tyle. Bety górą!

Ja się nie czapiam tylko infromuje / Erissan
Erissan
PostWysłany: Sob 10:46, 24 Cze 2006    Temat postu:

Czas na super-lukier błędy Laughing

Cytat:
Dursly’ów


Powinno być: Dursley’ów

Cytat:
Teraz Harry zupełnie nie wiedział co ma zrobić.


Powinno być: nie wiedział, co ma zrobić.

Cytat:
Na świecie jest wielu facetów, a ten na pewno już kogoś ma.


Facetów jest używane potocznie.

Cytat:
Musiałaś wprowadzić się niedawno bo jeszcze cię nie widziałem.


Powinno być: niedawno, bo…

Cytat:
Cholernie boli.


Cholernie też jest używany potocznie.

Cytat:
Potknęła się i rozwaliła sobie kolano.


Również potocznie.

Cytat:
Nie ma za co.


Powinno być: Nie ma, za co

Cytat:
Mężczyzna spostrzegł że przeskoczył przez płot.


Przed ŻE stawia się przecinek.

Cytat:
Pewnego dnia kiedy leżał na trawie w ogrodzie tuż koło płotu spostrzegł, że ulicą idą dwie młode dziewczyny.


Przed kiedy wstawia się przecinek.

Cytat:
Moi rodzice i śledzenie jakiegoś bachora-chuligana?


Potocznie:D

No to tyle. Radzę: znajdź sobie betę.
Ali Ali
PostWysłany: Sob 8:39, 24 Cze 2006    Temat postu:

A mnie się nawet podobało. Z tymi wynikami to mocna pzresada, ale co taam. na poczatku myśłałam, że to Mary Sue, mam nadziej ze tak się nie stanie. Ciekawi mnie czemu ONA juz go nie lubi, ale prosze nie pisz w nastepnym rozdziale, że uratował ją przd czymś magicznym i ona juz wie, że on jest czarodzieje, bo przestanę to czytać.
Can - pogromca modków :]
PostWysłany: Pią 21:26, 23 Cze 2006    Temat postu:

No to mnie dobiłaś.
Co do transmutacji, to po prostu po śmierci Syriusza postanowił przyłożyć się do pracy, a wyniki egzaminów to czyty przypadek.
Co do tego, że była miła, ale przestała, dowiesz się w trzecim rozdziale.
Mam nadzieję, że chociaż błędów nie było.

Były, były, tylko wypisywać mi się nie chciało.
Jak będę miała czas to, to zrobię / Administrator Wredny i Złośliwy Erissan
Erissan
PostWysłany: Pią 21:19, 23 Cze 2006    Temat postu:

Gdybym mówiła teraz o pogodzie rzekłabym: Hmmm....
Teraz kiedy mam to ocenić mogę powiedzieć to samo.
Do najskładniejszych opowiadań to nie należy. Mało opisów, mnóstwo dialogów. Błędy też się znajdą...

Cytat:
Szanowny Panie Potter. Mam zaszczyt powiadomić pana, że zdał pan wszystkie dziewięć SUM’ów. Oto pańskie wyniki

Transmutacja WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
Eliksiry WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
Zaklęcia WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
OPCM WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
ONMS WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
Zielarstwo WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
H. Magii WYBITNY PLUS
Astronomia WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
Wróżbiarstwo WYBITNY PLUS
Pragniemy powiadomić pana, że uzyskał pan najlepsze wyniki w tym tysiącleciu.
Z poważaniem
Minerwa McGonagall


Kolejny Harry-Super-Kujon-Super-Bohater-Super-Mary-Soe-W-Męskiej-Wersji. Wszytko wie, wszystko umie, jest śliczny, potężny, miły, spostrzegawczy itd., itp.

Cytat:
Szanowny Panie Potter
Z powodu otrzymania tak znakomitych wyników SUM’ów jestem zmuszona zrobić Pana nowym Prefektem Naczelnym, oraz kapitanem drużyny Gryffindoru
Z poważaniem
Minerwa McGonagall


Nawet się nie zdziwiła, tylko po prostu wlepiła mu dwie odznaki tak?
Ta sama uwaga co powyzej.

Cytat:
Szanowny Panie Potter
Z powodu zagrożenia pańskiego życia ja, minister magii Korneliusz Oswald Knot jestem zmuszony do udzielenia panu zezwolenia na używanie magii poza szkołą oraz stosowanie zaklęć niewybaczalnych.
Z poważaniem
Korneliusz Oswald Knot


Tak krótko? I to ma być list od wielkiego MINISTRA MAGII, tak?
Może byś go bardziej rozbudowała, hmmm?

Cytat:
Położył się na trawie opierając głowę o drzewo i wyjął książkę zaczarowaną tak, żeby wyglądała jak zwykły mugolski podręcznik do historii.


1. Nie złamie mu się kark, albo przynajmniej nadwyręży jak tak będzie leżał?
2. Wielki Potter doskonale umie transmutacje? Eh... Można się było spodziewać.

Cytat:
-Rola szpiegów wam nie pasuje.
-Eeee... co?
-Obserwowałyście mnie kilka godzin.
-My? Chyba ci się wydawało.
-Kłamać też nie potraficie.
-No dobra obserwowałyśmy cię. I co z tego?
-Nic. Ja tylko stwierdzam fakty. Obserwujesz mnie odkąd poznaliśmy się w parku. I to nie tylko ty. Twoi rodzice także.
-Ty masz chyba jakieś zwidy. Może okularów potrzebujesz.
-Nie... Z moim wzrokiem jest wszystko w porządku.
-Moi rodzice i śledzenie jakiegoś bachora-chuligana? Nic gorszego nie mogłeś wymyślić.
-Cóż ja się będę zbierał.


1. Nie wiadomo kto mówi, jak mówi i w ogóle.
2. A była taka miła...

No cóż... Jakbym miała to oceniać postawiłąbym 3+. No, ale nie zniechęcaj się, pisz dalej, a zajdziesz daleko.[/img]
Can - pogromca modków :]
PostWysłany: Pią 21:03, 23 Cze 2006    Temat postu: Harry Potter VI


UWAGA! W TYM FICKU POPRZEDNIE CZĘŚCI KSIĄŻEK O HARRYM POTTERZE MAPISANE PRZEZ PANIĄ ROWLING SĄ UWZGLĘDNIONE W MINIMALNYM STOPNIU!


Rozdział I
Wakacje na Privet Drive


Był piękny, lipcowy poranek. Po ulicach biegały gromady małych dzieci, a chodnikami spacerowali ich rodzice. Temperatura powietrza wynosiła niemal czterdzieści stopni. Takich upałów Surrey nie odnotowało w przeciągu najbliższych ośmiu lat. Zielone drzewa w parku stały nieruchomo. Trawniki były bardzo zadbane, a samochody na podjazdach błyszczały się, jakby były nowe. Miejskie baseny były oblegane przez gromady ludzi, którym dokuczał upał.

Privet Drive było ulicą najbardziej zadbaną i cichą. Tutaj nie mieszkało żadne małe dziecko. Najmłodsi mieli około czternastu lat i nie pozwalali sobie już na dziecinne zachowanie. W domu numer cztery panował całkowity spokój. Pan Dursley leżał na sofie w salonie, jego żona była na zakupach, a szesnastoletni syn włóczył się po mieście z kolegami.

Prócz Dursly’ów w tym domu, w najmniejszej sypialni na poddaszu mieszkał szesnastoletni młodzieniec, o krótkich włosach, twarzy, która zdawała się być kamienną maską i pustych, ciemnozielonych oczach. Był bardzo wysoki, bo miał siedem i dwadzieścia jeden dziesiątych stóp. Krótkie czarne włosy stały do góry podtrzymywane w pionie żelem. W prawym uchu miał dwa srebrne kolczyki w kształcie kółka, a w brwi złotą przebitkę z czarnym szkiełkiem. Był to bardzo niezwykły młodzieniec. Zbyt poważny jak na swój młody wiek. Od miesiąca nikt nie widział, żeby się uśmiechał. Owym młodzieńcem był Harry Potter.

*******

Harry siedział przy swoim biurku wpatrując się w błękitne niebo. Miał na sobie wytarte dżinsy i biała koszulkę bez rękawów. Jego zielone oczy wpatrywały się w jeden punkt nad domami. Jego czujny wzrok zarejestrował niewielki kształt, którego oko zwykłego człowieka z pewnością by nie dostrzegło. Co więcej nie potrzebował już okularów, chociaż sam nie potrafił tego wyjaśnić. Po chwili stwierdził, że to sowa. Nie mylił się. Biała płomykówka wylądowała na jego biurku. Odwiązał liścik i zaczął czytać.

Szanowny Panie Potter. Mam zaszczyt powiadomić pana, że zdał pan wszystkie dziewięć SUM’ów. Oto pańskie wyniki

Transmutacja WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
Eliksiry WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
Zaklęcia WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
OPCM WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
ONMS WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
Zielarstwo WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
H. Magii WYBITNY PLUS
Astronomia WYBITNY PLUS WYBITNY PLUS
Wróżbiarstwo WYBITNY PLUS
Pragniemy powiadomić pana, że uzyskał pan najlepsze wyniki w tym tysiącleciu.
Z poważaniem
Minerwa McGonagall



Harry otworzył szeroko oczy i z niedowierzaniem patrzył na wyniki swoich testów. Podniósł kopertę i wyjął kolejny pergamin.



Szanowny Panie Potter
Z powodu otrzymania tak znakomitych wyników SUM’ów jestem zmuszona zrobić Pana nowym Prefektem Naczelnym, oraz kapitanem drużyny Gryffindoru
Z poważaniem
Minerwa McGonagall


Teraz Harry zupełnie nie wiedział co ma zrobić. Dopiero teraz spostrzegł kolejną kopertę lezącą na biurku. Teraz już nic nie mogło go zdziwić.

Szanowny Panie Potter
Z powodu zagrożenia pańskiego życia ja, minister magii Korneliusz Oswald Knot jestem zmuszony do udzielenia panu zezwolenia na używanie magii poza szkołą oraz stosowanie zaklęć niewybaczalnych.
Z poważaniem
Korneliusz Oswald Knot


Harry westchnął i wyciągnął listę książek. Wsadził ją do koperty oraz napisał krótki liścik. Oprócz tego wrzucił do środka pięćdziesiąt galeonów i wysłał sowę do Esów i Floresów. Położył się na łóżku i utkwił wzrok w suficie. Hedwiga wróciła po dwóch godzinach trzymając niewielkie pudełko. Harry uwolnił ja od niego i otworzył wieko. Zaczął wyciągać książki. Na samym dnie znalazł resztę, którą schował do sakiewki. Wyczarował regał i ułożył na niej wszystkie stare książki. Zaraz potem wyczarował kolejny na te nowe, które nie były do szkoły. Dotyczyły głównie Czarnej Magii, ale było też kilka innych. Harry złapał pierwszą i zaczął czytać. Znalazł kilka ciekawych zaklęć. Postanowił, że niedługo je przećwiczy. Teraz założył czarne okulary i wyszedł z domu. Powolnym krokiem ruszył w stronę swojego ulubionego parku. Wszedł do środka i rozejrzał się dokoła. Małe dzieci bawiły się z rodzicami na placu zabaw. Położył się na trawie opierając głowę o drzewo i wyjął książkę zaczarowaną tak, żeby wyglądała jak zwykły mugolski podręcznik do historii.

****

Dwie najwyżej dwudziestoletnie dziewczyny spoglądały na chłopaka leżącego pod drzewem.

-Ann on jest boski.
-Nie podniecaj się tak Alison. Na świecie jest wielu facetów, a ten na pewno już kogoś ma.
-Ale pomarzyć zawsze można.
-Nie bardzo. Przecież jesteś inna niż zwykli ludzie.
-I co z tego. Przecież on tego nie wie.
-Daj sobie spokój. Ja muszę już iść umówiłam się z Mattem. To do zobaczenia.
-Cześć.

Jedna z dziewczyn odeszła, a druga postanowiła się przejść. Ruszyła drogą w jego stronę. Kiedy przechodziła koło niego potknęła się i upadła. W oczach zebrały jej się łzy. Chłopak poderwał się na nogi i bez pytania przeniósł ją na ławkę. Z kieszeni spodni wyciągnął wodę utlenioną i bandaż. Zanim zdążyła się sprzeciwić rozwalone kolano było już opatrzone.

-Gdzie mieszkasz?
-Na Privet Drive sześć.
-Musiałaś wprowadzić się niedawno bo jeszcze cię nie widziałem. Jak twoja noga?
-Cholernie boli.
-No cóż nie ma innej rady.

Harry schował książkę do kieszeni i wziął ją na ręce. Szedł przez miasto nie zwracając uwagi na jaj protesty. Doszedł do Privet Drive sześć i zapukał do drzwi. Otworzył mu dość wysoki, ale niższy od niego mężczyzna. Harry uśmiechnął się do niego, a on spojrzał na nogę córki.

-Co się stało?
-Potknęła się i rozwaliła sobie kolano.
-Dziękuję, że pan pomógł.
-Nie ma za co.
-Nie mam jak się odwdzięczyć.
-Gdyby pan znalazł sposób to oto moja wizytówka- zażartował Harry i podał mu karteczkę. Alison zabrana przez matkę siedziała już w salonie.

Odwrócił się i powoli zaczął się oddalać, ale szedł w głąb ogrodu. Mężczyzna spostrzegł że przeskoczył przez płot. Rozwinął karteczkę i przeczytał.


Privet Drive numer cztery.


Zrobił zdziwioną minę. Mieszkają tutaj już od ponad miesiąca a tego chłopaka widział po raz pierwszy. Postanowił wypytać o niego sąsiadów. Oni na pewno coś wiedzą. Po kilku godzinach dowiedział się, że chłopak mieszka tu odkąd skończył rok, bo jego rodzice nie żyją, ale od kilku lat uczy się w św. Brutusie i spędza tutaj tylko wakacje.

****

Harry wszedł do domu i po chwili był już w swoim łóżku. Położył się na łóżku i wrócił do lektury, którą przerwał jego spacerek.

W końcu nadszedł sierpień. Od czasu spotkania Harry nie ruszał się z domu. Czasami siedząc na parapecie i czytając książkę obserwował swoich nowych sąsiadów. Nie wiedział jednak, że także on jest obserwowany przez nich.

Pewnego dnia kiedy leżał na trawie w ogrodzie tuż koło płotu spostrzegł, że ulicą idą dwie młode dziewczyny. W jednej z nich poznał sąsiadkę z pod numeru szóstego. Stwierdził, że ta druga musi być jej przyjaciółką. Wstał z ziemi i otrzepał ubranie. W drzwiach domu numer cztery pojawiła się ciotka Petunia.

-Natychmiast masz pomalować ten płot! Co ty sobie wyobrażasz miałeś zrobić to wczoraj.

Harry chcąc nie chcąc ściągnął koszulkę i chwycił puszkę z farbą i pędzel, zaczynając od zewnętrznej strony płotu. Na plecach czuł zaciekawiony wzrok owych dwóch dziewczyn, które usiadły na ławce stojącej naprzeciwko domu Dursleyów. Z zaciekawieniem przyglądały się jego pracy.

Te ciekawskie spojrzenia po chwili zaczęły go denerwować. Do tego był cały upaćkany farbą i był pewny, że nie będzie ją łatwo zmyć. Z niezadowoleniem spostrzegł, że skończyła mu się farba. Podniósł się z ziemi i po chwili zniknął w domu. Miał nadzieję, że mieli tylko jedną puszkę i nie będzie musiał tego kończyć dzisiaj. Jednak okazało się zupełnie inaczej, bo w domu mieli jeszcze dwie. Niechętnie odebrał ją od wuja i wrócił do pracy. Wieczorem w końcu położył się na trawę. Ze zdziwieniem spostrzegł, że obie dziewczyny nadal go obserwują. W końcu zdecydował się na desperacki krok. Wyszedł na ulicę i ruszył w ich stronę. Bez słowa usiadł koło nich na ławce. Zdziwione spojrzały na niego zaciekawionym wzrokiem.

-Rola szpiegów wam nie pasuje.
-Eeee... co?
-Obserwowałyście mnie kilka godzin.
-My? Chyba ci się wydawało.
-Kłamać też nie potraficie.
-No dobra obserwowałyśmy cię. I co z tego?
-Nic. Ja tylko stwierdzam fakty. Obserwujesz mnie odkąd poznaliśmy się w parku. I to nie tylko ty. Twoi rodzice także.
-Ty masz chyba jakieś zwidy. Może okularów potrzebujesz.
-Nie... Z moim wzrokiem jest wszystko w porządku.
-Moi rodzice i śledzenie jakiegoś bachora-chuligana? Nic gorszego nie mogłeś wymyślić.
-Cóż ja się będę zbierał.

Nie czekając na ich reakcje wrócił do domu. Nie jedząc kolacji położył się spać.

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group